Relacja z II etapu spływu rzeką Ełk – [26-27.08.2017]

W I etapie w 2016r. wypłynęliśmy z m. Rogojny na j. Łaźno, dalej rzekę Łaźną Strugą, j. Litygajno, dopłynęliśmy do m. Malinówka Wielka nad j. Leśmidy.

https://www.google.pl/maps/@54.0019654,22.2118864,11.01z

W dniach 26/27.08.2017 r. zrealizowaliśmy II etap spływu rzeką Ełk w składzie: Wera – zaprawiona w pływaniu i ekstremalnych przygodach kajakowych doświadczonych na kanale Ostródzko-Elbląskim, Kasia i Iza – pierwszy raz z nami, w dodatku na jednym kajaku, Ania – o Ani to tylko mogę pisać same dobre rzeczy, wszak nakręcała mnie na organizację tego spływu, Marek – z wielką skutecznością łączy sporty zimowe i wodne i odnajduje w tym wielką radość, Heniu – nie udało mu się w tym spływie zrealizować dodatkowych atrakcji zwiedzania okolic na rowerze, co tak bardzo lubi, i Piotr – organizator rejsu – nie wypada mi wystawiać sobie laurki. Łączna planowana długość to 36 km do przepłynięcia w ciągu dwóch dni. https://www.google.pl/maps/@53.878166,22.3101606,11.76z

Pierwszy dzień: Stare Juchy – j. Halickie.

Trasa o długości 18 km. Wodowanie kajaków w m. Stare Juchy nad j. Jędzlewo, następnie rzeką Gawlik, jeziorami Rękonty, Ułówki, Łaśmiady. Postój w m. Sikory Juskie kąpiel i małe zakupy w sklepie. Dalej rzeką Ełk, j. Straduńskim, przenoska na zaporze w Stradunach, j. Halickim i nocleg w m. Oracze w domkach. Chętni zakończyli dzień kąpielą w jeziorze. Ognisko na polanie natomiast zintegrowało uczestników przy nieśmiałych śpiewach, kiełbaskach i przy tym co kto miał.

Był to odcinek w większości jeziorami. Piękna pogoda i lekki zefirek umilił chwile spędzane na wodzie.

Drugi dzień J. Halickie – m. Ełk.

Trasa o długości tylko 12 km. Cały odcinek to szeroka rzeka Ełk o spokojnym nurcie, niesprawiająca żadnych problemów. Na uwagę zasługują żeremia bobrów i ślady ich bytności na szpalerach starych drzew wzdłuż rzeki. Z uwagi na bardzo zimną, deszczową i burzową pogodę dopłynęliśmy tylko do m. Ełk. w strugach deszczu cali przemoknięci i zziębnięci, ale w dobrych humorach. Najbardziej rzęsisty deszcz i burzę przeczekaliśmy pod mostem. Na sugestie Ani na dalsze płynięcie zaplanowana trasą /jeszcze 7km./ większość kajakowiczów nie była taka chętna. W drodze powrotnej do Olsztyna, ale już samochodami, na ciepły obiad zatrzymaliśmy się w Karczmie Mazurskiej w Oraczu na dania kuchni regionalnej. /planowanych kartaczy na które ostrzyliśmy apetyt niestety już nie było./